CHODŹ NA HERBATĘ

Pogadamy. Pośmiejemy się. Zaprzyjaźnimy. Będzie fajnie!

Do Kobiet: Weź nie pytaj, weź się kochaj

W Polsce żyje dziś blisko 20 milionów kobiet. 20 milionów p i ę k n y c h różnorodności. Lecz w tę piątkową noc nie pokuszę się o mówienie do całych 20 milionów. Będę skromna i ograniczę się tylko do jednej grupy kobiet. Grupy najbliższej mojemu sercu. A mianowicie tej, której mam ochotę powiedzieć: ,,Puknijcie się w głowy”.

Bardzo mocno cieszy mnie fakt, że dzisiejszy świat dorósł już do pewnych spraw i wreszcie zaczął rozumieć je tak jak zawsze należało je rozumieć, czyli dojrzale i z należytą uwagą.

W 2019 roku wiemy już (a przynajmniej mam nadzieję, że w s z y s c y wiemy), że smog nie jest problemem urojonym. Niektórym zajęło to trochę czasu, ale gratulujemy, że wreszcie zdali sobie sprawę z tego, że te szare, syfiaste chmurzyska (gęste tak, że można by je kroić nożem) są smogiem, czyli zanieczyszczeniami, a nie dymem z weselnej wytwornicy.

A skoro już udało nam się zgłębić blaski i cienie wielkomiejskiego życia, postanowiliśmy pójść o krok dalej i zaczęliśmy rozumieć, że każdy człowiek zasługuje na szacunek. Każdy bez względu na orientację seksualną, pochodzenie i milion innych rzeczy, które mogą nas różnić.

I nawet jak już odrobinę zaczynamy się przekonywać, że nie wolno komuś skakać do gardła tylko dlatego, że trzyma się za bardzo prawej albo lewej strony, tak dalej nie potrafimy pojąć tego, że wyrokowanie o tym, które kobiece ciała są piękne, a które nie, jest kompletną bzdurą.

i na tym mogłabym skończyć

Mogłabym, ale nie chcę. Bo wiem ile dziewczyn ma spaprane myślenie o sobie przez ten bzyknięty świat, który przyznał sobie okrutne prawo do wyrahowanego dyktowania jakie ciała są ładne, a jakie już mniej. Jakie wymiary decydują o tym, że jesteś atrakcyjna, a jakie, że czujesz się gruba jak beczka.

Teoretycznie każdy okres w historii ma to do siebie, że kreuje swój własny kanon piękna. Ale to co kreowane jest dziś, z jakim naciskiem i z jaką intensywnością, to już przechodzi wszelkie granice.

mnie to już przestało obchodzić

Serio. Wisi mi to jakie sylwetki promują instagramerki. Nie zaprzątam sobie głowy tym, czy aby na pewno noszę odpowiedni rozmiar stanika, a jedząc snickersa nie martwię się o to, czy weszłabym w kieckę modelki z Mediolanu.

A zawdzięczam to wszystko temu, że po wielu latach doszłam do bardzo ważnego wniosku. Ale zanim opowiem, co to był za wniosek, poproszę Cię o jedną rzecz. A mianowicie…

… stań przed lustrem

Nie żartuję.

Bez względu na to czy masz na sobie dresy-podomki i bluzę chłopaka czy kieckę z piórami. Futerkowe lacie czy złote szpilki. Wstań i podejdź do lustra.

Tup, tup, tup. Stuk, stuk, stuk. Szur, szur, szur.

Stoisz już przed nim? To stój. Weź głęboki wdech i na spokojnie pomyśl o tym, co widzisz.

Widzisz okrągłą, rumianą twarz z rozbrajająco uroczymi i wydatnymi przy każdym uśmiechu policzkami? Jeśli tak, to jesteś piękna.

Widzisz pociągłą twarz z wyrazistymi kośćmi policzkowymi i zadartym noskiem? Jeśli tak, to jesteś piękna.

Pierwsze, co rzuca Ci się w oczy to burza rudych niczym soczysta marchewa włosów i śliczne, drobniutkie piegi? Jeśli tak, to jesteś piękna.

Widzisz wysoką, zgrabniutką dziewczynę, do której wzrostem idealnie pasowałby Michael Jordan? Jeśli tak, to jesteś piękna.

W lustrzanym odbiciu spoglądasz na kobietę z delikatnym wcięciem w talii, pięknym biustem w rozmiarze D i tyłkiem, którego nie powstydziłaby się żadna ciemnoskóra kobieta? Jeśli tak, to jesteś piękna.

Widzisz w lustrze dziewczynę z wielkimi, niebieskimi oczami, poruszającą się na wózku? Jeśli tak, to jesteś piękna.

Zależność tutaj jest bardzo prosta. Prosta, ale nie dla wszystkich jeszcze oczywista.

proszę o werble, bo ujawniam prawdę życia

Otóż bez względu na to jakie odbicie siebie widzisz w lustrze, jest to odbicie najpiękniejsze z możliwych. Pamiętaj o tym dziewczyno. 

Nie ma czegoś takiego jak jeden możliwy wariant piękna. Przecież pod pojęciem piękności kryją się miliony wyjątkowych typów urody, stylów, sylwetek czy wyglądów. Świat nie po to stworzył takie bogactwo różnorodności, żeby teraz dzisiejsza psychoza ,,idealnego” ciała dyktowała nam jak mamy wyglądać, żeby było w modzie.

niedoskonałości są ok

Jeśli w tym lustrze oprócz burzy rudych włosów czy wydatnych policzków, widzisz dwie fałdki na brzuchu, to też jesteś piękna. Nawet jeśli masz problem z trądzikiem, a Twoje nogi nie przypominają nóg lekkoatletki, to też jesteś piękna.

Przestań się do siebie przywalać i pozwalać na to, żeby jakaś część ciała, z której jesteś niezadowolona przysłoniła Ci Twoje piękno. Nie zasilaj stada kobiet wiecznie z siebie nieuradowanych. A co najważniejsze wystrzegaj się bycia typem umartwiaczki, która uparcie wojuje sama ze sobą, bo ciągle znajduje w swoim ciele jakieś niedociągnięcia.

Weź nie biadol, tylko weź się kochaj. 

W razie czego puknij się w głowę, bo serio nie można zajechać daleko na nieakceptacji.

magda ,,coelho”

po sobie wiem

Ja się na własnej skórze przekonałam, że my to się potrafimy mistrzowsko zafiksować na tym, że jesteśmy brzydkie, dla siebie nieatrakcyjne, a do piękna nam zdecydowanie za daleko. I my się bierzemy i tak fiksujemy na tym punkcie, że zaczynamy omijać lustro niczym Sosnowiec.

Ale nadchodzi dzień dojrzałości. Że widzisz siebie, widzisz swoją twarz, swoje włosy, swoją figurę, swoje kobiece krągłości i zdajesz sobie sprawę jaka jesteś n i e w y o b r a ż a l n i e piękna.

I tego Ci życzę. Czuj się dla siebie piękna.

A jeśli jutro rano staniesz przed lustrem i znów zaczniesz biadolić, że a) nie masz brzucha jak Lewandowska, b) nogi mogłabyś mieć 10 centymetrów dłuższe i c) wstaw w ten podpunkt coś własnego, bo sama najlepiej wiesz, o co się siebie czepiasz, to ja do Ciebie przyjadę i powiem, że masz puknąć się w głowę.

Bo każdy musi czasem walnąć się w czoło, żeby zrozumieć, że jest piękny i zacząć wreszcie kochać swoje wszystko.

M.

Ps #1 Tak, wiem, że wygląd zewnętrzny nie jest najważniejszy, ale też wiem, że to jak go oceniamy i czy go akceptujemy potrafi odbić się szerokim echem na naszym samopoczuciu i naszej kondycji psychicznej.

Ps #2 Wpis dedykowany tej grupie wśród 20 milionów, która uparcie nie chce polubić swojego ciała i ma duży problem z pokochaniem siebie.

Ps #3 A grupa ta dlatego jest tak bliska mojemu sercu, bo sama przez wiele lat miałam problem z zaakceptowaniem własnego ciała.

6 Comments

  1. Grunt to polubić siebie, bo w końcu trochę życia spędzimy w tym ciele. Warto starać się coś zmienić na korzyść jeśli można, ale nie ma co gonić za nieychwytnym ideałem… bo on nie istnieje 😀

  2. Super post. Wzruszylam sie. Czasem czuje sie piekna ale zdecydowanie czesciej tak sie nie czuje… dzieki

  3. Dziękuję Ci bardzo za ten tekst bo potrzebuje tych słów od dawna, ciężko wstawać z łóżka z głową przeciążoną czarnymi myślami. To dobre słowa, prawdziwe takie prosto do serca. Udostępnię Twój tekst na moim fan pagu bo warto go podać dalej.

  4. Poruszyłaś ogromnie istotną tematykę. Pięknie napisane. Musimy nauczyć się doceniać siebie, takimi, jakimi jesteśmy!

  5. Bardzo mądry tekst, który powinna przeczytac każda kobieta!
    To katowanie się dietą, cwiczeniami i liczeniem zmarszczek kończy się wiecznym narzekaniem i niezadowoloną miną.
    Trzeba stanąc przed lustrem i powiedziec sobie:jestem piękna!!!
    To recepta na radośc życia.
    Pozdawiam ciepło-)

  6. Piękne słowa! Tyle, że mowa tu jedynie o paniach nieco bardziej puszystych. Ja natomiast mam problem z przybraniem na wadze. Całe życie WSZYSCY powtarzają mi, że jestem za chuda, niektórzy wmawiają mi, że przez to też nieatrakcyjna i wiele niemiłych słów. Choć teraz podobam się sobie i uważam, że niczego mi nie brakuje, mam kochającego chłopaka- mimo to wciąż pojawiają się szpilki od strony ludzi i…gdy mam gorszy dzień one potrafią trochę zrujnować mi własną samoocenę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

© 2019 CHODŹ NA HERBATĘ

Theme by Anders NorenUp ↑